Delegat FIS: Nie możemy zabezpieczać każdego świerka
Słowenka Petra Majdič, brązowa medalistka olimpijska w narciarskim sprincie, oficjalnie została wycofana z igrzysk w Vancouver. Po badaniach lekarskich okazało się, że ma złamane cztery żebra i uszkodzoną opłucną.
Podczas treningu przed środowym sprintem Słowenka spadła z trzymetrowej skarpy przy trasie i mocno się potłukła. Mimo ogromnego bólu zdołała wystąpić w czterech biegach i wywalczyć brązowy medal!
Petra po ceremonii wręczenia medali, na którą przywieziono ją na wózku, wróciła do kliniki położonej na terenie wioski olimpijskiej. Stan zdrowia się znacznie pogorszył, stąd decyzja lekarzy o przewiezieniu do szpitala w Vancouver. Szczegółowe badania potwierdziły złamanie żeber i konieczność hospitalizacji. O dalszych występach nie ma więc mowy. I nie chodzi tylko o igrzyska, ale i pozostałe do zakończenia sezonu zawody Pucharu Świata.
Prezydent Słowenii, Danilo Türk, przyznał dzisiaj Petrze Majdič Złoty Krzyż za zasługi dla Republiki Słoweńskiej. - To wzór dla młodzieży. Utrzymywanie wysokiej formy przez tyle lat i wielki hart ducha to cechy, które zasługują na słowa najwyższego uznania. O Słowenii mówi teraz cały świat - czytamy w komunikacje prezydenckiej kancelarii.
Justyna Kowalczyk w dość mocnych słowach wyraziła się o delegacie technicznym, Urosie Ponikvarze, który jest Słoweńcem. Ten na łamach słoweńskiego portalu 24ur.com odpowiedział na zarzuty. - Mamy 30 kilometrów tras i takich miejsc jest sporo. Nie możemy chronić i zabezpieczać każdego świerka. To jest narciarstwo biegowe a nie alpejskie, stąd nie mamy takich standardów i zabezpieczeń jak siatki ochronne czy poduszki u alpejczyków.
Kierownictwo słoweńskiej ekipy olimpijskiej zdecydowało się wysłać protest do Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego (MKOl), Komitetu Organizacyjnego Igrzysk w Vancouver (VANOC) i Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS). Na jego zakończenie napisano: "Zastrzegamy sobie możliwość dalszych kroków prawnych".
AnGo