Piłkarze Lecha sprawili sporą niespodziankę i wygrali 1-0 w Dniepropietrowsku pierwszy mecz IV rundy eliminacyjnej Ligi Europy z Dnipro. Okazało się, że ukraiński zespół był mocno przereklamowany. Rewanż za tydzień w Poznaniu.
Dnipro Dniepropietrowsk - Lech Poznań 0-1 (0-1)
0-1 Arboleda 5
Sędziował Martin Ingvarsson (Szwecja). Żółte kartki: Injac, Tshibamba.
DNIPRO: A. Kanibołockij - Lobzhanidze, Rusol, Czeberiaczko, Denisow - Ferreyra (46 Krawczenko), Paszajew (59 Homeniuk), Holek, Gładkij (67 Szachow), Kaliniczenko - Sełezniow.
LECH: Burić - Kikut, Arboleda, Djurdjević, Henriquez - Bandrowski, Injac - Kiełb (72 Wilk), Stilić (90 Możdżeń), Kriwiec - Tshibamba (86 Zapotoka).
Na Ukrainie lechici grali w mocno osłabionym składzie. Za kartki pauzował Grzegorz Wojtkowiak, a kontuzje leczą Seweryn Gancarczyk i Bartosz Bosacki. UEFA na trzy mecze zawiesiła Sławomira Peszko, a już na Ukrainie lekkiego urazu nabawił się Artur Wichniarek i z konieczności zastąpił go Joel Tshibamba.
W piątej minucie rzut wolny z prawej strony wykonywał Stilić. Mocno dośrodkował na piąty metr i Arboleda efektownym "szczupakiem" wpakował piłkę do siatki. Ten duet niemal skopiował ten wyczyn w 14 minucie. Tym razem Stilić egzekwował rzut rożny, ale po główce Arboledy futbolówka minęła o centymetry słupek.
Później na murawie niewiele działo się ciekawego. Dnipro atakowało, ale polski zespół umiejętnie się bronił i rozbijał niezbyt szybkie ataki rywala. W 39 minucie z rzutu wolnego uderzył Kaliniczenko, jednak Burić odbił piłkę. Po chwili - w zamieszaniu - Czeberiaczko główkował nad poprzeczką. Lech nie pozostał dłużny i po szybkiej kontrze mocno strzelił Kiełb i Kanibołockij miał sporo problemów.
Druga połowa rozpoczęła się od ataków gospodarzy. W 56 minucie znakomitymi interwencjami popisał się Burić po strzale Gładkija i dobitce Krawczenki. Niewiele ciekawego działo się w kolejnych minutach. Lech radził sobie bardzo pewnie i nie pozwalał gospodarzom na przeprowadzanie groźnych akcji. W doliczonym czasie gry Lech miał szczęście, bowiem najpierw po uderzeniu z 20 metrów Szachowa piłka trafiła w słupek, a następnie po główce Sełezniowa wylądowała na poprzeczce.
- To spotkanie świetnie się dla nas ułożyło. Największy problem mieliśmy ze stałymi fragmentami gry, przy których na zbyt dużo pozwalaliśmy rywalom i kilka razy było groźnie pod naszą bramką. Cieszymy się ze zwycięstwa, ale walka jeszcze się nie skończyła. W Poznaniu czeka nas ciężki bój - podsumował na oficjalnej stronie trener Lecha, Jacek Zieliński.
Aktualizacja 19:48, 20:20, 20:52
AnGo