Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Główna prawa > Flesh z kraju i ze świata
Małe boisko, wielkie emocje. To ma być rok socca2026-01-09 20:49:00

Efektowne dryblingi, szybkie tempo, mnóstwo bramek, parady bramkarzy i dramaturgia. Brzmi jak przepis na idealny piłkarski mecz? Owszem. Ale w tradycyjnym futbolu czasem tego brak. Za to socca daje nam to wszystko i to z nawiązką.


Tu czasem trudno nadążyć za akcją. Piłka wędruje od pola karnego do pola karnego w kilkanaście sekund, a efektowne strzały, dryblingi i bramkarskie parady zdarzają się nie kilka razy w meczu, lecz kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt razy. Nic więc dziwnego, że futbol sześcio- i siedmioosobowy błyskawicznie zyskuje rzesze nowych fanów na całym świecie.


Dowodów nie trzeba daleko szukać. Transmisje z ostatnich mistrzostw świata Socca (piłki nożnej sześcioosobowej) cieszyły się ogromną popularnością i przyciągały też uwagę w mediach społecznościowych. I to niezależnie od tego, gdzie akurat grali nasi zawodnicy, bo świetnie oglądały się zarówno mistrzostwa świata socca, jak i turniej Superbet Spodek Super Cup, czy spotkania Kings World Cup Nations organizowanych przez Kings League.


Na pewno duży wpływ na tak świetną oglądalność miał świetny wynik reprezentacji Polski na grudniowych MŚ. Zespół prowadzony przez Klaudiusza Hirscha zdobył tytuł najlepszej drużyny globu i wrócił do kraju ze złotymi medalami na szyjach.


– Spełniliśmy marzenie. Od dawna byliśmy w światowej czołówce, ale zawsze czegoś brakowało – mówi najbardziej doświadczony piłkarz i kapitan Polaków, Bartłomiej Dębicki.


Co dwie kadry, to nie jedna

Ostatnio jednak w kadrze socca doszło do podziału… ale była to sytuacja tymczasowa i kontrolowana. Część zawodników pojechała do Brazylii, by sprawdzić się w nieco innym formacie rozgrywek, a druga grupa została w kraju, by powalczyć w mocno obsadzonym turnieju w Katowicach.

Ci drudzy znów spisali się na medal. Zresztą w swoim ulubionym, złotym, kolorze, bo w Spodku poradzili sobie świetnie, udowadniając mistrzowską klasę i zwyciężając w całym turnieju, pozostawiając w pokonanym polu m.in. Górnik Zabrze i Wieczystą Kraków, z którą zmierzyli się w finale i wygrali po rzutach karnych (2:2 w meczu i 3:1 w karnych).


Nieco słabiej radzili sobie nasi piłkarze w Brazylii. Porażka w dwóch pierwszych meczach KWCN (z Algierią i Włochami), ale przy odpowiednim układzie wyników w grupie wciąż ma szanse na awans i grę dalej. Trzeba jednak wygrać z Francją (sobota 10.01 godz. 20.00), a Algieria musi przegrać z Włochami.


Jeśli wszystko ułoży się po naszej myśli, to dojdzie do… trójstronnej serii rzutów karnych i to ona zadecyduje o awansie.


To będzie rok socca

Jednak niezależnie od wyniku biało-czerwonych w Brazylii, okazji do jeszcze mocniejszej promocji dyscypliny w 2026 roku nie zabraknie. Kibiców czekają jeszcze mistrzostwa Europy i świata, dlatego 2026 rok może śmiało stać się rokiem socca.


Zauważają to nie tylko media, ale i sponsorzy. Niedawno współpracę z Polską Federacją Piłki Nożnej Sześcioosobowej rozpoczął Superscore, czyli nowa na rynku aplikacja z wynikami na żywo. Do tego grona dołączył też Superbet, jeden z największych sponsorów polskiej piłki (wspiera między innymi aż pięć ekstraklasowych klubów).


– Socca ujęła nas przede wszystkim dynamiką i tym, że jest bliska każdemu z nas. Przecież gdy idziemy pograć z kolegami, robimy to na Orliku. Społeczność skupiona wokół tej odmiany futbolu jest ogromna i bardzo zaangażowana, dlatego cieszymy się, że możemy wspierać kadrę w kolejnych sukcesach – mówi Łukasz Seweryniak, General Manager Superbet Polska.


Z orlika po złoto

Rosnące zainteresowanie socca to docenienie ciężkiej, mrówczej pracy całkiem sporego grona osób, które od lat robi wszystko, by ten sport się rozwijał i stał na jak najwyższym możliwym poziome.


Historia socca w Polsce zaczęła się z… nudów. A dokładniej – z braku możliwości znalezienia chętnych do gry w piłkę. Wojciech Dudek wraz z kolegami chcieli po prostu pograć, a że długo nie mogli znaleźć rywala, wpadli na pomysł stworzenia platformy, dzięki której można byłoby umawiać się na mecze. Tak we Wrocławiu powstała Playarena, która szybko rozrosła się do ogólnopolskiego projektu, skupiającego dziesiątki tysięcy graczy.


– A nawet setki tysięcy – prostuje Łukasz Zajm, dyrektor sportowy Turniejów Mistrzostw Polski Socca i administrator rozgrywek Playarena.


– To trochę sport narodowy, bo przecież każdy, kto kopie na Orliku – nawet jeśli nie wie, że to się tak oficjalnie nazywa – gra w socca – wtóruje mu Przemysław Kaczmarek, dziennikarz i komentator Socca.pl.


Faworyci bez kompleksów

Kto może trafić do kadry? Każdy. Selekcja nie jest zamknięta, a Hirsch regularnie podróżuje po Polsce, obserwując zawodników podczas największych turniejów. Choć za grę w reprezentacji socca nikt nie otrzymuje wynagrodzenia, chętnych nie brakuje.


– Paradoksalnie tych chłopaków nie trzeba dodatkowo motywować – zaznacza Kaczmarek. – Każdy zna swoją wartość i wie, po co tu jest. Nawet ci, którzy grają mniej, doskonale rozumieją swoją rolę. Do tego czujemy, że jesteśmy w gronie faworytów. Uwielbiamy grać przy pełnych trybunach.


– Sama gra w kadrze jest wystarczającą motywacją. Każdy z nas marzył o tym jako dzieciak – to spełnienie snu – dodaje z uśmiechem Dębicki.


Sport, który ludzie rozumieją

Sukces kadry w Meksyku w naturalny sposób przyniósł dyscyplinie rozgłos i zwiększył zainteresowanie. Socca rośnie, bo jest bliska ludziom: dynamiczna, szybka, intensywna. Bez długich przestojów i skomplikowanych analiz, za to z akcją zmieniającą się z sekundy na sekundę.


– To dokładnie to, czego dziś oczekuje odbiorca: krótko, szybko, emocjonująco – mówi Kaczmarek. – Myślę, że 2026 rok będzie prawdziwym boomem na małą piłkę, choć ten przyszedł do nas kilka miesięcy później niż mógł – dodaje.


I bardzo możliwe, że ten boom będzie coraz większy. Bo przynajmniej na małym boisku możemy o sobie powiedzieć, że jesteśmy światową potęgą.


INFORMACJA PRASOWA (Łukasz Grabowski, superbet.com)


superbetsocca2.jpg
superbetsocca1.jpg


2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty