Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Inne > Wiadomości inne
RYSZARD NIEMIEC żałuje, że nie udało się przeistoczyć pięściarza Adamka w polityka2017-11-25 11:40:00 Ryszard Niemiec

LEKCJA GIMNASTYKI (424)

Z ringu do Brukseli


Wypada szczerze żałować, że nie udało się przeistoczyć pięściarza Adamka w polityka, obdarzonego mandatem europosła. Kiedy w 2014 roku postanowił, za zgodą żony - jak stwierdził - odpowiedzieć pozytywnie na propozycję Solidarnej Polski i stanąć w szranki wyborcze, wbrew armii sceptyków, dostrzegłem sens w tej siurpryzie. Ze swoim lapidarnym programem obrony rodziny, praw człowieka, dzieci nienarodzonych, wydawał się autentyczny do bólu, więc jego próba przeskoczenia z boksu do polityki specjalnie nie uwierała rozumu. Szansy wyborczej dodawała mu deklaracja o swym stuprocentowym katolicyzmie, aliści elektorat ziemi śląskiej nie odwdzięczył mu się nawet dziesiątą częścią tej moralnej inwestycji.


Objawiłem wtedy satysfakcję z jego planu na dalsze życie poza ringiem. Uważałem i nadal uważam, że w świecie polskiej polityki fajterów nie brakuje, fakt. Co z tego, kiedy mamy do czynienia z okrutnym deficytem tych, którzy potrafią walczyć zaciekle na argumenty, z zastosowaniem reguł fair play, z zastosowaniem ducha dżentelmeńskiej szermierki, bez fauli i ciosów poniżej pasa. Adamek, syn Żywiecczyzny, łączący nasz ludowy katolicyzm, prosto z gilowickiej parafii, z uniwersalizmem światowca - pobytowca w Stanach Zjednoczonych, do brukselskich salonów wydawał się niezwykle akuratny…


Nie wyszło, niestety, a szkoda. Dziś, na przykład, mógł uczynić pożytek ze swych pięści w chwili, kiedy szóstka europosłów PO nie posłuchała Schetyny i głosowała wbrew instrukcji, co sprowadziło na opozycję masę kłopotów i obniżyło autorytet państwa przed światem. W tym czasie bowiem Tomek zajęty był przedłużaniem kariery ringowej, walcząc o bliżej niewyszacowany pas międzynarodowego mistrza Polski (?!) z niejakim Fredem Kasssim, na którego umiejętności starczyłby kunszt młodego Fredka Kiepskiego… W warstwie marketingowej wygrana została sprawa miejsca odbywania się „Nocy Wojowników” - Częstochowy. Polegało to na eksploatacji wątku pielgrzymkowego w wizerunku Adamka z taką emfazą, jak gdyby ring bokserski ustawiony był w obrębie wałów jasnogórskiego klasztoru, a nad widownią unosił się cudowny obraz Czarnej Madonny! Wynik walki wielce mnie ucieszył, potwierdzając niegdysiejsze możliwości Adamka, a jednocześnie jej przebieg skłonił do zajęcia stanowiska wobec perspektywy ciągu dalszego kariery zaczętej 30 lat temu w Góralu Żywiec. Uważam bowiem jak najbardziej poważnie, że mamienie pięściarza przekonaniem o jego wciąż nieskończonych możliwościach w ringu, jest sporym nadużyciem! Najbardziej rażącym lobbingiem życzeniowym stała się gadka o Tomkowym organizmie wykazującym się parametrami wydolnościowymi na poziomie 25-latka! Owszem, w Częstochowie w nienajgorszym stanie przetrwał 10 rund, ale miał naprzeciw siebie gościa wytypowanego pod obstalunek cieniasa pięści. A, że u nas każdy sportowiec, zwłaszcza bokser kolorem skóry nawiązujący do Cassiusa Claya, w odbiorze kibicowskim urasta do poziomu giganta, wymęczone zwycięstwo nad Kassim, któremu nie wiedzieć dlaczego, przypisano ksywę „Wielkiego”, podlega sztucznemu przewartościowaniu. Nikt tej refleksji nie chce uronić, ale ktoś uronić powinien i rzucić opinii publicznej pod rozwagę.


Na szczęście znalazł się we właściwym miejscu i we właściwym czasie, nasz mistrz olimpijski z Tokio - Marian Kasprzyk i nie owijając w bawełnę powiedział: szkoda jego zdrowia! On akurat wie, o czym mówi, wszak dane mu było doświadczyć w życiu niejedno, więc kiedy mówi o zdrowiu w boksie, ta opinia ma wagę argumentu nie do podważenia. Pchanie Adamka w liny jest bowiem oszustwem i graniem na iluzjach boksera, za którym kryje się, niestety, czysto komercyjny interes. Pokiereszowany bohater naszej opowieści, jeśli nie chce narazić swego zdrowia na groźny szwank, musi absolutnie posłuchać osobistej małżonki - osoby która o wydolności „dwudziestopięciolatka” powiedzieć może najwięcej. Poza tym, Adamek choć mieszka w USA dobrze orientuje się w realnym świecie polskiego boksu zawodowego, zaludnionego skaleczonymi aspirantami do mistrzowskich pasów w najcięższych kategoriach wagowych, gdzie pardonu nie ma. Dlatego jeśli już zechce przysłużyć się rodzimemu krajowi i stanąć do rywalizacji, to nie w ringu, ale w przyszłej kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego. Jego przydatność na gruncie polityki kontynentalnej została już w tym tekście podkreślona…


Ryszard Niemiec 


Ryszard Niemiec



więcej wiadomości >>>

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty