Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Sportowa Małopolska
RYSZARD NIEMIEC o sportowej Małopolsce w sądach powszechnych...2020-01-18 19:09:00 Ryszard Niemiec

LEKCJA GIMNASTYKI (534)

Pitaval sportowy…


Nawet nie zauważyliśmy, a obok głównego nurtu wydarzeń sportowych, rośnie w siłę aktywność podmiotów kultury fizycznej, demonstrowana w… sądach powszechnych! Rzut oka na wokandy w małopolskich instancjach każe zadumać się nad stanem moralno-etycznym klienteli sądowniczej władzy.


Największym echem w kraju odbija się rozprawa pozostająca 18-letnim poślizgiem afery korupcyjnej w polskim futbolu, a dotyczy krakowskiego arbitra piłkarskiego międzynarodowej klasy, którego personalia zminiaturyzowano do imienia i pierwszej litra nazwiska - P. Prokuratura oskarża go, że świadczył usługi pośredniczenia w zdobywaniu przychylności arbitrów wobec Cracovii i Podbeskidzia Bielsko-Biała… Wprawdzie już w 2005 roku mecenas Michał Tomczak, podówczas przewodniczący Wydziału Dyscypliny PZPN, mający wgląd w dokumentacje wrocławskich prokuratorów stwierdził, że nie ma śladów dowodów na sprawczy charakter działań jakiegokolwiek członka władz Cracovii, aliści sprawa wraca ze zwiększonym absmakiem w postaci wniosku prokuratora o karę 3 lat pozbawienia wolności dla podsądnego.


Z piłkarskiego podwórka bierze się, nieco operetkowy, spór o 5 tysięcy z groszami złotych, które pragnie wyprocesować futsalowy klub z Bochni od Małopolskiego Związku Piłki Nożnej… PZPN przyznał Bochni zaszczyt organizowania międzypaństwowego meczu Polska - Białoruś, a miasto organizację powierzyło - a komuż by innemu - klubowi. Na negocjacje szczegółów organizacyjnych było niewiele, z czego skorzystał prezes klubu przedstawiając zawyżony potrójnie budżet imprezy. PZPN nie przyjął tak napompowanego wziętymi z sufitu wydatkami kosztorysu i wtedy do akcji wkroczył MłpZPN, ratując imprezę przed międzynarodowym skandalem! Obiecał na piśmie, że brakujące środki wyasygnuje z własnej kasy. Nie spodziewał się, że organizator nie przedstawi żadnych kwitów potwierdzających realność wydatków. Rozsierdzony organizator pobiegł do sądu, pomijając przysługującą mu drogę arbitrażu związkowego, z której miał, jeśli już, obowiązek skorzystać.


Także na sali sądowej rozstrzygnięta ma być podjazdowa batalia toczona w gronie członków klubu sportowego Wanda. Od jakiegoś czasu w roli szukającego sprawiedliwości na drodze administracyjnej obsadza się frakcja siatkarska niezadowolona z rządów działaczy, którym bliższa sercu pozostaje piłka nożna. Punktem zaczepienia formułowanych oskarżeń są podejrzenia o nieprawidłowości przy organizacji zebrania sprawozdawczo-wyborczego klubu, wyłaniającego zarząd i prezesa. Wprawdzie nie trzeba wielkiej przenikliwości, żeby stwierdzić przewagę liczebną członkowskiego grona stojącego murem za interesem sekcji piłkarskiej, tym niemniej lobby siatkarskie wie swoje i zarzuca adwersarzom naruszenie statutowych pryncypiów, a tym samym nieuprawniony tytuł do zarządzania klubem.


W tym miejscu godzi się zauważyć, że antypiłkarskie praktyki rodzą się także w niektórych klubach dzielnicowych Krakowa i bywają następstwem trwałości i witalności najpopularniejszej dyscypliny, drażniącej wyznawców sportów niszowych, walczących o przeżycie z najwyższym trudem. Wprawdzie bezinteresowna zazdrość nikogo specjalnie nie uszczęśliwia, atoli da się zauważyć, że kosztem rozwoju klubowej piłki pożywia się w Wandzie - żużel, w Płaszowiance - łucznictwo, w Wawelu - biegi na orientację, w Grzegórzeckim - …skoki na bungee…


Ryszard Niemiec


REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty