Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > 2009/2010 > Podkarpacie > Seniorzy > III liga (Rzeszów-Lublin)
Wisłoka przed przerwą spała

Izolator Boguchwała - Wisłoka Dębica 1-0 (1-0)

1-0 Płonka 18
Sędziował Dawid Wierdak (Krosno). Żółte kartki: Cupryś, Domin, Krzak - Konrad, Michał Wolański, Kędzior. Widzów 400.
IZOLATOR
: Kwaśny - Kopiec, Iwanowski, Szpond, Krzak - Bereś, Skiba (67 Sierżęga), Cupryś (83 Kuter), Domin - Płonka (63 Rusin), Porada (77 Karwat).
WISŁOKA: Dydo - Mądro, Konrad, Pokrywka, Bielatowicz (83 Panek) - Barycza (64 Rokita), Pyskaty (77 Zych), Kędzior (59 Mateusz Wolański), Michał Wolański, M. Kantor - Zołotar.

Tomasz Płonka strzelcem pierwszego gola dla Izolatora w sezonie 2009/2010. Gola ważnego, bo dającego ekipie z Boguchwały 3 punkty. Wisłoka miała kłopoty w defensywie, a jej najlepszy zawodnik Mateusz Kędzior ucierpiał w starciu z rywalem i z zakrwawionym uchem zszedł w 59 minucie z boiska. Po meczu Kędziorowi założono kilka szwów. Izolator zaczął z animuszem, a akcja po której padł gol mogłaby być zamieszczana w podręczniku do nauki gry w piłkę. Wyekspediowaną spod własnego pola karnego futbolówkę Maciej Porada zgrał głową do rozpędzonego Płonki. Obrońcy Wisłoki nie zdążyli zareagować, a napastnik gospodarzy z zimną krwią strzelił obok wychodzącego bramkarza. Prostopadłe zagrania siały spustoszenie w szeregach dębiczan. Chwilę później powinno być 2-0, ale tym razem Bartłomiej Dydo zrewanżował się Płonce i wybił piłkę na róg. Goście mogą się cieszyć, że przed przerwą stracili tylko jednego gola, bo bliscy szczęścia byli jeszcze Porada i dwukrotnie Mirosław Iwanowski. Wisłoka odgryzła się tylko raz, w 28 minucie, gdy groźnie "główkował" Tomasz Barycza.
Po zmianie stron Wisłoka postawiła wszystko na jedną kartę, zaatakowała większą liczbą graczy, zostawiając jednocześnie dużo miejsca dla pomocników i napastników Izolatora. Groźne akcje się mnożyły, skuteczność pozostawiała wiele do życzenia. W ekipie gości pudłowali Mariusz Wolański i Dawid Rokita. Po strzale tego ostatniego zmierzającą do siatki piłkę wybił 17-letni Grzegorz Krzak.
Izolator miał jeszcze lepsze okazje. Najpierw fatalnie zachował się Konrad Cupryś, zaś w doliczonym czasie Maciej Rusin stanął oko w oko z bramkarzem Wisłoki, ale uderzył za lekko i za mało precyzyjnie.
Aleksander Lupa

Zdaniem trenerów

Grzegorz Opaliński, Izolator:
- Strasznie się cieszę ze zwycięstwa, bo wciąż pamiętam, jak źle rozpoczęliśmy poprzedni sezon. Chciałbym, żeby Izolator grał ofensywnie, do tego będziemy dążyć. Nieustannie pracujemy nad wykańczaniem akcji, jednak uważam, że skuteczność to nie tylko noga, ale i głowa piłkarza.
Grzegorz Cyboroń, Wisłoka:

- Przegraliśmy, ale i tak zaprezentowaliśmy się z lepszej strony, niż w wygranym spotkaniu z Unią. Szkoda pierwszej połowy i błędów w obronie. Po przerwie staraliśmy się odrobić straty, lecz zmuszeni byliśmy do ataku pozycyjnego. A tak grać nie potrafimy.
AL


Rozmowa z Mirosławem Pokrywką, obrońcą Wisłoki

Za gorąco było, czy co...

- Źle się działo w defensywie Wisłoki. Dlaczego?
- Sam nie wiem. Za gorąco było, czy co? Zasłanianie się nietypową porą rozgrywania meczu to jednak słabe tłumaczenie. Przed przerwą spaliśmy, w szatni padło trochę mocnych słów i w drugiej połowie nie byliśmy zespołem gorszym. Brakowało nam jednak wykończenia pod bramką Izolatora.
- Jaka jest sytuacja organizacyjno-finansowa Wisłoki? Coś się polepszyło w ostatnich dniach?
- Zarząd klubu obiecał, że zrobi wszystko, by poprawić sytuację piłkarzy. Sęk w tym, że walczyć musimy w każdym meczu, bez względu na okoliczności. Dla mnie to normalne. Nieważne, czy gra się pod blokiem, na orliku czy w koszulce Wisłoki.
- W zespole pojawili się bracia Wolańscy, a co z Mateuszem Rzucidło?

- Nie mam pojęcia. Nie było go na treningach przez tydzień (kilka minut później trener Cyboroń poinformował, że doświadczony obrońca najprawdopodobniej przeniesie się do Karpat Krosno - red.).
Rozmawiał Aleksander Lupa

Rozmowa z Tomaszem Płonką, napastnikiem Izolatora

Lubię sobie pohasać

- Gratuluję gola dającego drużynie 3 punkty. Przyzna Pan jednak, że sztuką było nie trafić do siatki?
- Może i tak, ale w pierwszym meczu w Puławach miałem jeszcze lepszą okazję i spudłowałem. Cieszę się z tego trafienia. Napastnika rozlicza się przecież ze zdobytych bramek.
- Kilka minut później przekonaliśmy się, że Tomasz Płonka bywa równie szybki na skrzydle, co Marcin Kopiec.
- Lubię sobie czasem pohasać (śmiech). Jestem wysoki, ale dynamiką i koordynacją ruchów nie odstaję od niższych kolegów. Od napastnika wymaga się tego, by kreował grę. Staram się to robić. Raz z lepszym, raz z gorszym skutkiem. W niedzielę miałem akurat dobry dzień.
Rozmawiał Aleksander Lupa

 

Fotoreportaż z tego meczu w linku obok

WIADOMOŚCI

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty