Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > 2009/2010 > Podkarpacie > Seniorzy > III liga (Rzeszów-Lublin)

Tomasovia Tomaszów Lubelski - Stal Sanok 0-0

Sędziował Michał Pastusiak (Lublin). Żółte kartki: Raczkiewicz, Stefanik. Widzów 600.
TOMASOVIA:
Bartoszyk - Raczkiewicz (58 Fała), Banaś, Sioma, Myszkowski - Żurawski, Stefanik, Zatorski, Ciećko - Wójcik (80 Kusiak), Pacholarz.
STAL: Psioda - Szałankiewicz (70 Chudziak), Łuczka, Węgrzyn, Sumara - Kruszyński, Tabisz, Zajdel, Nikody - Czenczek (80 Spaliński), Niemczyk (60 Kuzicki).

- Mam mieszane uczucia po tym meczu. Byliśmy drużyną, która prowadziła grę i mieliśmy więcej sytuacji podbramkowych - mówił trener Stali Piotr Kot. - Z drugiej jednak strony mogliśmy przegrać 0-1, bo w końcówce gospodarze mieli dobrą okazję - dodał. Sytuacja ta miała miejsce w 83 minucie. Po błędzie środkowych obrońców w pole karne wbiegł Tomasz Ciećko, ale naciskany przez Marka Węgrzyna trafił jedynie w boczną siatkę. - Mówił, że miał sporo miejsca i mierzył w krótki róg. Pewnie gdyby uderzał w dalszy to byłby gol - opisywał Zbigniew Kuczyński opiekun Tomasovii. W ogóle mecz nabrał rumieńców w ostatnim kwadransie gry. Przed szansą na gola dla sanoczan stanęli Kamil Kruszyński i Rafał Nikody, ale pierwszy niepotrzebnie podawał i szansa przepadła, a uderzenie tego drugiego zablokowali obrońcy i piłka wylądowała na rzucie rożnym. - Jak na początek wiosny to wcale nie było źle. Tym bardziej, że pierwszy raz od kilku miesięcy zagraliśmy na trawie. Wiemy gdzie są mankamenty i będziemy się starali je wyeliminować przed kolejnym meczem - powiedział Kot.

(MIŁ)

WIADOMOŚCI

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty