Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > 2009/2010 > Podkarpacie > Seniorzy > I liga

Górnik Zabrze - Pogoń Szczecin 1-3 (0-1)

0-1 Moskalewicz 45
1-1 Gorawski 82
1-2 Hrymowicz 87
1-3 Przytuła 90+1
Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz). Żółte kartki: Nowak, Besta - Koman, Woźniak, Rogalski. Czerwona kartka: Rogalski (60, za dwie żółte).

Licznie zgromadzona publiczność na stadionie im. Ernesta Pohla w Zabrzu mogła obejrzeć niezwykle emocjonujące widowisko, jakie stworzyły drużyny Górnika i Pogoni Szczecin.

Podopieczni Piotra Mandrysza, który ze względu na swoje zachowanie w meczu ostatniej kolejki, środowy spotkanie musiał oglądać z perspektywy trybun, pokonali lidera na jego terenie 3-1. Znaczny udział w sukcesie "Dumy Pomorza" miał... stoper Górnika, Michał Karwan. 30-letni obrońca maczał palce w każdym z trafień gości. Najpierw w 45. minucie poślizgnął się na murawie, czym umożliwił rywalom przeprowadzenie akcji lewym skrzydłem, którą w polu karnym wykończył Olgierd Moskalewicz. Od 60. minut goście grali w osłabieniu bowiem drugą żółtą kartkę obejrzał Maksymilian Rogalski. Gospodarze wykorzystali przewagę i w 82. minucie po błędzie Krzysztofa Pyskatego przy łapaniu dośrodkowania, wyrównał Damian Gorawski.

W 87. minucie fenomenalną akcję przeprowadził obrońca Pogoni, Krzysztof Hrymowicz. Rosły stoper przejął piłkę na własnej połowie i po minięciu w środkowej strefie trzech rywali, przed polem karnym wręcz ośmieszył Karwana i "podcinką" pokonał wychodzącego z bramki Sebastiana Nowaka. Tą akcją Hrymowicz przyćmił wszystkich bohaterów środowych spotkań. Wynik meczu w doliczonym czasie gry ustalił Krzysztof Przytuła, który wykorzystał strącenie piłki głową przez... Karwana i strzałem z najbliższej odległości pokonał Nowaka.

Schodzących do szatni graczy Pogoni żegnały brawa od 13 tysięcy fanów... Górnika.

 

Górnik naiwny w środku obrony

Ryszard Komornicki przez najbliższe dni musi zrobić wszystko, co w jego pomocy, albowiem Górnik w następnej kolejce stoczy ciężki wyjazdowy pojedynek ze Zniczem Pruszków. Porażka w fatalnym stylu z Pogonią Szczecin nie napawa jednak optymizmem.
- Nie zagraliśmy dobrego spotkania po raz kolejny z rzędu. Widziałem brak podjęcia odpowiedzialności za grę, drużyna nie gra tego, co powinna. Nie mamy dużo czasu, bo w niedzielę czeka nas kolejny mecz. Bardzo żałuję porażki, bo jeden punkt mogliśmy ugrać. Nie możemy popełniać takich błędów w obronie, jak dziś. Do tej pory tego nie było. Przy stanie 1-1 mieliśmy trzymać piłkę i grać szeroko, żeby Pogoń nie mogła nas kontrować. Przegraliśmy w końcówce i trzeba się teraz zastanowić, dlaczego graliśmy naiwnie w środku obrony - powiedział na konferencji prasowej opiekun Górnika.

Pogoń pomalutku robiła swoje

- Mieliśmy swój plan i pomału go realizowaliśmy. Przed przerwą zdobyliśmy gola i potem nadal mieliśmy realizować plan. Sytuacja zmieniła się po czerwonej kartce dla Rogalskiego. Byliśmy zmuszeni zagrać na jednego napastnika. Nie załamaliśmy się po straconej bramce i wyszliśmy na prowadzenie. Trzeci gol tylko ukoronował naszej dzisiejszej pracy. Wysoko oceniam grę naszego zespołu i Górnika. Na boiskowe wydarzenia miał także wpływ deszcz, który spadł w przerwie. Z tego powodu było sporo błędów po obu stronach - stwierdził szkoleniowiec Pogoni, Wiktor Mazurek

 

WIADOMOŚCI

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty