Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > 2009/2010 > Podkarpacie > Seniorzy > I liga
Wynik pójdzie w świat, a o grze będzie cicho

Pogoń Szczecin – Sandecja Nowy Sącz 4-0 (0-0)

1-0 Petasz 56
2-0 Prędota 63
3-0 Moskalewicz 76
4-0 Moskalewicz 83
Sędziowali Marcin Słupiński oraz Grzegorz Stępień i Mariusz Nowak (wszyscy Sieradz). Żółte Kartki: Nowak, Koman, Hrymowicz, Pietruszka - Stefanik, Cios. Widzów 7 tys.

POGOŃ: Pyskaty – Nowak, Hrymowicz, Mysiak, Woźniak – Rogalski, Koman, Moskalewicz, Petasz (85 Pietruszka) - Lebedyński (60 Prędota), Dziuba (46 Przytuła).
SANDECJA: Kozioł – Makuch, Cios, Jędrszczyk, Borovićanin (77 Fabianowski) – Bębenek, Stefanik, Niane (65 Jonczyk), Zawadzki, Gawęcki – Chlipała (68 Aleksander).

Choć Pogoń nie imponowała dotąd w lidze punktowym dorobkiem, to trener Sandecji Dariusz Wójtowicz ostrożnie ustawił zespół. Z przodu operował tylko Piotr Chlipała, a zagęszczona druga linia miała być sposobem na rozbijanie ataków gospodarzy.


Goście nie chcieli się jednak tylko bronić – pokazywali to od początku. W 4 min Dariusz Zawadzki posłał piłkę do Piotra Chlipały, ten głową z bliska ją uderzył, wybił ją jakimś sposobem Krzysztof Pyskaty. W 38. minucie bramkarz Pogoni powstrzymał Macieja Bębenka (czy przepisowo, goście mieli wątpliwości). 
Po drugiej stronie wykazywał się dwukrotnie Marek Kozioł. W 12. minucie uprzedził Piotra Petasza, który po podaniu Olgierda Moskalewicza wychodził na czystą pozycję. Z kolei w 18. minucie bramkarz Sandecji poradził sobie z bardzo groźną „główką” Macieja Mysiaka. W 45. minucie przysłużyła się gościom poprzeczka, trafił w nią Krzysztof Hrymowicz.
Przebieg pierwszej połowy, w której to Sandecja częściej była w posiadaniu piłki, a także początek drugiej, którą bramkowo mogli otworzyć Chlipała i Dariusz Gawęcki (pierwszy strzelał tak, że Pyskaty z najwyższym trudem wybił piłkę, drugi chciał ją dobijać i został powstrzymany przez obrońcę Pogoni) nie zapowiadał nadciągającej na sądeczan katastrofy.

Tymczasem w 56. minucie Pogoń wykonywała rzut wolny. Miały być pośredni  - Petasz z 30. metrów posłał piłkę do siatki i to między nogami Kozioła, ale sędzia asystent zasygnalizował głównemu, że strzał był bezpośredni, więc gola nie da się uznać. Marcin Słupiński uznał jednak, że gol jest prawidłowy.
Posypały się kolejne dla Pogoni, bo Sandecja chcąc ugrać choćby punkt musiała się odkryć. W 63. minucie Piotr Prędota przejął piłkę w polu karnym, uniknął starcia z Koziołem i posłał piłkę do celu.   W 76. minucie Petasz przejął piłkę przed polem karnym Pogoni, zagrał do Rogalskiego, ten dalekim podaniem do Moskalewicza. Napastnik Pogoni stracił futbolówkę, ale zaraz odzyskał ją Prędota, znów dograł Moskalewiczowi, ale ten podciągnął kilka metrów i przelobował bramkarza. Popularny „Olo” skończył też dzieło. Po wolnym piłkę głową zgrał mu Woźniak, z 5 metrów nie było dużą sztuką trafić do celu.


Wójtowicz w końcówce próbował jeszcze zmian, zadebiutował wtedy w Sandecji Aleksander, ale losów zespołu nie był już w stanie odwrócić, chociaż goście domagali się rzutu karnego na nim. Arbiter nie zagwizdał w tej akcji, a jej konsekwencją był trzeci gol dla Pogoni.
- Przegraliśmy na własne życzenie. Nie byliśmy gorsi od rywali – oceniał po meczu kapitan Sandecji Dariusz Zawadzki i nie był odosobniony w tym poglądzie.

SAN

WIADOMOŚCI

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty