Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > 2009/2010 > Podkarpacie > Seniorzy > I liga
Sandecja gra o awans, Pogoń pokonana

Sandecja Nowy Sącz - Pogoń Szczecin 3-1 (1-0)

1-0 Urban 32
2-0 Kmiecik 54
3-0 Hlousek 55

3-1 Moskalewicz 67

Sędziował Erwin Paterek (Lublin). Żółte kartki: Froehlich, Niane - Petasz, Hrymowicz, Mysiak. Widzów 4,5 tys. 
SANDECJA: Różalski - Makuch, Frohlich, Jędrszczyk, Borovićanin - Niane - Bębenek, Urban, Gawęcki (83 Berliński) - Jonczyk (54 Hlousek) - Kmiecik (60 Aleksander).
POGOŃ: Janukiewicz - Rydzak, Hrymowicz, Jarun, Petrik  - Bojarski (60 Rogalski),  Mysiak,  Zawadzki (78 Pietruszka), Petasz - Moskalewicz, Klatt (46 Lebedyński).

To było elektryzujące cały Nowy Sącz spotkanie. Spotykały się czołowe ekipy I ligi. W razie zwycięstwa, Sandecja przeskoczyłaby w tabeli Pogoń i taki scenariusz się sprawdził. Przegrany wyjeżdżał więc z Nowego Sącza Dariusz Zawadzki, który zimą rozstał się z Sandecją, uznając, że właśnie w Pogoni będzie miał większe szanse na powrót do ekstraklasy. Kto wie, czy ten mecz nie przesądzi o tym, że to nie Pogoń, a Sandecja szybciej trafi do najwyższej ligi. Zawadzki wracając do Sącza wystawiał się też na bezpośrednią konfrontację ze swoim następcą w Sandecji - Rudolfem Urbanem. Porównanie wypadło na korzyść Słowaka.


Sądeczanie odnieśli imponujące zwycięstwo i teraz trener Dariusz Wójtowicz musi przestać asekuracyjnie stawiać za cel utrzymanie w lidze. Sandecja gra o awans, klub musi podjąć starania o sprostanie organizacyjnym wymogom ekstraklasy.  

Wyrównana pierwsza połowa szybko mogła przenieść gościom bramkę. W 3 min Klatt był, po błędzie obrońcy,  w idealnej sytuacji. Sam przed Różalskim fatalnie spudłował. Po następnej półgodzinie, ujarzmianych przez rywali prób z obu stron, w 32 min Sandecja wyszła na prowadzenie. Piłkę dośrodkował Maciej Bębenek, głową uderza ją Grzegorz Kmiecik, ale gol zaliczyć trzeba Urbanowi, który kuriozalnie wepchnął piłkę do siatki niemal z linii bramkowej. Zaraz mogła się Pogoń odgryźć - Petasz fantastycznym uderzeniem przeegzaminował Różalskiego, który uratował bramkę. Wynik utrzymał się do przerwy.

Kibice Sandecji już mieli powody do zadowolenia, a po przerwie poziom ich satysfakcji wzrósł jeszcze bardziej. W 54 min Marcin Makuch z prawej strony dograł piłkę Kmiecikowi,  który posłał piłkę do siatki. Dosłownie chwilę potem było już 3-0. Ledwo co wprowadzony na boisko Hlousek dobrze się widać rozgrzał, bo jak tylko znalazł się oko w oko z bramkarzem Pogoni bez pudła go pokonał. Było już 3-0, a więc Sandecja zbliżyła się do całkowitego rewanżu za mecz w Szczecinie, który przegrała 0-4.

Ten plan zepsuł Olgierd Moskalewicz, zdobywając honorowego gola dla Pogoni w 67 min. Wykorzystał nieporozumienie między obrońcami i w sytuacji na sam pokonał Różalskiego. Pogoń podkręciła tempo - Różalski niezwykłą intuicją ratował zespół przy strzale Mysiaka (w 72 min) , a w 76 min wyręczyła go poprzeczka, w którą trafił Rogalski.
Jeszcze niezłą szansę dla gospodarzy miał Urban, może skończyłaby się  golem, gdyby wybrał wariant z podaniem do Aleksandra (powrót do gry po kontuzji) ,  a nie sam strzelał.

 

Sandecja pozostała niepokonana na swoim boisku i przez chwilę była nawet w tabeli na pozycji wicelidera, przynajmniej do czasu rozstrzygnięcia meczów ŁKS-u i Górnika.

 

- Wygraliśmy z drużyną bardzo mocną. Tak to w sporcie jest, że liczy się skuteczność i trochę szczęścia - oceniał trener Sandecji Dariusz Wójtowicz.

WIADOMOŚCI

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty